28 marca 2025 roku cztery klasy ZS3, 3LL, 3LZ, 2LEb oraz 2LL, miały zaszczyt ujrzeć na deskach sceny Wyszkowskiego Domu Kultury Hutnik przedstawienie zatytułowane "My, dzieci z dworca Zoo’’.
Towarzyszyli nam nauczyciele: pani Karolina Mickiewicz, Aneta Augustynik, Agata Marciniak i pan Edward Steczkowski. Sztukę przedstawili aktorzy Teatru Profilaktycznego ALERT przy współpracy z Narodowym Teatrem Edukacji z Wrocławia.
Akcja spektaklu koncentruje się na historii Katarzyny, zagubionej nastolatki, która jest w stanie posunąć się do bezmyślnych i wręcz zagrażających życiu decyzji, byleby tylko stać się lubianą i szanowaną w kręgu swych rówieśników, przyjaciół i znajomych.
Zaczyna małymi kroczkami, od papierosów i lekkich środków odurzających, kontynuując na heroinie, bezradnym krążeniu ,,tam i z powrotem’’ po dworcu w poszukiwaniu osób handlujących coraz to dziwniejszymi substancjami, by wreszcie dać się seksualnie wykorzystać w zamian za parę gramów narkotyku czy paręset złotych. Kasia finalnie trafia do więzienia, w aktach policyjnych figuruje jako oficjalnie zarejestrowana narkomanka. Jej życie zostaje wywrócone do góry nogami, a skutki tego będzie odczuwała przez kolejne lata swojego życia.
Sztuka jest oparta na faktach.
Pięćdziesiąt lat wcześniej Christiane Felscherinow, młoda mieszkanka Berlina Zachodniego, wpada w sidła uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Przekracza coraz to cieńsze granice; edukację, przyszłość, znajomych spycha na dalszy plan. Na pierwszym miejscu jej piramidy potrzeb znajdują się narkotyki. Dni zlewają się w jedno, nie wie, jaki jest dzień, miesiąc, rok, traci jakąkolwiek rachubę czasu, jedyne, o czym może myśleć to, w jaki sposób zdobędzie kolejną działkę. Niczego więcej jej nie trzeba, resztkami sił dobiega na dworzec Zoo i na przylegające dzielnice dzień w dzień, powtarzając ten sam cykl, dopóki jednego dnia zamiast na dworzec, idzie do więzienia, a później na odwyk.
Historia Christiane, choć może być jedną z najbardziej znanych historii walki z narkotykowym nałogiem, jest tylko kroplą w morzu podobnych sytuacji rozproszonych na przestrzeni dekad.
Aktorzy za pomocą gry świateł, przejmujących dialogów i scen wywołujących dreszcze na ciele próbowali przekazać widowni, iż problem uzależnienia od substancji psychoaktywnych jest jak najbardziej realny i mimo że może być niekiedy spychany na dalszy plan przez inne problemy świata współczesnego, wciąż ma miejsce, a ofiarą może stać się każdy.
My, młodzi ludzie, powinniśmy zdawać sobie sprawę z faktu, iż jeden gram, jedno słowo zachęty, jedna myśl, aby zaimponować rówieśnikom wystarczy, aby nasze życie już nigdy nie było takie jak wcześniej.
Nie dajmy się zwieść chwilowej przyjemności, która, jak widzieliśmy na deskach teatru, może szybko przemienić się w prawdziwe piekło.
Lena Buźniak 3LL
















